KURSY JĘZYKOWE W CHINACH

Logo

W lipcu 2016 grupa 10 osób z Kolegium Jagiellońskiego i Liceum Jagiellońskiego uczestniczyła w trzytygodniowym obozie kulturowo - językowym w Tiencinie.
 
IMG_9274
IMG_9889
IMG_9896

Oto wspomnienia uczestników obozu:
dr Adam Olechowski:

又一次我還是個學生  (Yòu yīcì wǒ háishì gè xuéshēng)
CZYLI JAK ZA SPRAWĄ MAGII CHIN Z WYKŁADOWCY ZNÓW STAŁEM SIĘ STUDENTEM

Myślałem, że życie studenckie nieodwołanie mam już za sobą. Magia Chin sprawiła jednak, że znów stałem się studentem. Studentem Szkoły Chińskiego Języka i Kultury przy Tiencińskim Uniwersytecie Technologicznym. Zasiadłem w szkolnych ławach i pod okiem cierpliwych, wyrozumiałych, ale wymagających chińskich nauczycieli pilnie zgłębiałem tajniki języka chińskiego, próbowałem swych sił w tradycyjnej chińskiej kaligrafii, a także doskonaliłem ciało, i ducha, ćwicząc Tai Chi.

Życie studenckie nie ogranicza się jednak do samej nauki. Jest w nim miejsce na rozrywkę i zabawę. Po części zadbali o to chińscy gospodarze, m.in. organizując ciekawe wy-cieczki krajoznawcze. Było jednak też trochę „wolności”. Tyle aby można lepiej poznać Tiencin i w praktyce przećwiczyć to czego nauczyło się na zajęciach z języka chińskiego.

Ważną częścią życia studenckiego są oczywiście kontakty z innymi studentami.
W Tiencinie spotkać można było studentów z różnych państw: Polski, Białorusi, Ukrainy, Tadżykistanu, Niemiec, Nowej Zelandii, Korei Południowej, Konga, a nawet z tak egzotycznego kraju jak Dominika (nie mylić z Dominikaną). Najważniejsze jednak było to, iż fajną i zgraną paczkę stanowiliśmy my – reprezentacja Kolegium Jagiellońskiego Toruńskiej Szkoły Wyższej!    

Cofając się do studenckich czasów odbyłem jednocześnie podróż do przyszłości. Byłem już wcześniej w Chinach i na własne oczy mogłem zobaczyć jakim są one nowoczesnym państwem. Nie przypuszczałem jednak, że w przeciągu zaledwie siedmiu lat jakie minęły od mojego poprzedniego pobytu w „Państwie Środka” dokonają się tam tak ogromne zmiany! Nowoczesne dzielnice Pekinu i Tiencinu swym wyglądem przypominają wizje miast przyszłości z najlepszych filmów SF. Kontrastem dla nowoczesnych centrów biznesowych, osiedli mieszkalnych oraz węzłów komunikacyjnych są tchnące egzotyką i tajemniczością orientu zabytki kultury chińskiej. Wchodząc do starej świątyni lub pałacu czułem, że cofam się w czasie; wychodząc trafiałem w przyszłość. Wrażenie bajkowej magii Chin potęgowała jeszcze wyjątkowa uprzejmość i życzliwość Chińczyków. Nowoczesność, tradycja i ludzie – to składa się na magię Chin. Oczarowany tą magią znów pojechałbym do Chin. Może nawet już w przyszłym roku. Najchętniej z tą samą zgraną ekipą, ale fajnie gdybyście dołączyli do nas także i Wy! Naprawdę warto! Warto jechać do magicznych Chin!
                Dr Adam Paweł Olechowski (亞當)
 
A
A
Fot. A.Olechowski

Ewa Machera:
Wyjazd do Chin był niezwykłą przygodą. Samo zetknięcie się z zupełnie inną kulturą wywarło na mnie ogromne wrażenie. W czasie wyjazdu oprócz nauki języka chińskiego mieliśmy okazję zobaczyć zabytki kultury chińskiej. Byliśmy na placu Tian’anmen, w Zakazanym Mieście, Świątyni Nieba, Pałacu Letnim oraz na Wielkim Murze. W Tianjin odwiedziliśmy słynny Targ Staroci (Guwan Shichang), jeden z najciekawszych w Chinach i tam oczywiście każdy z nas zaopatrzył się w różnego rodzaju suweniry. Był więc czas zarówno na naukę, ale nie zabrakło go również na to, by trochę pozwiedzać.

Było to bardzo ciekawe doświadczenie, a jeszcze większa motywacja, by podszkolić język i tam wrócić :)

_DSC2762
_DSC2787
_DSC2767
_DSC2704
taiji
_DSC2777
20160721102609
calligraphy2
Fot. E. Machera
Ewa Koziej:
Dwutygodniowy pobyt w Chinach to niewątpliwie przygoda życia. Ten odległy i kojarzący się z egzotyką kraj, w bliższym kontakcie nie wydał się już taki obcy. Środowiska wielkomiejskie jak Tianjin i Pekin przypominają każde inne wielkie europejskie miasto, tyle że wszystko jest monumentalne. Zaskakuje porządek, czystość, dobra komunikacja publiczna. Pierwsze, co rzuca się w oczy to obecność prawie wyłącznie Chińczyków na ulicach (białych ludzi widuje się niewielu) i wszechobecny język chiński. 

Oczywiście najbardziej uciążliwa jest obfitość napisów – a co gorsza – wszystko chińskimi znakami! Niemniej okazało się, że nawet znikoma znajomość podstawowych zwrotów po chińsku niezmiernie ułatwiła poruszanie się po mieście i komunikację werbalną z mieszkańcami. Zatem uczmy się języka chińskiego, bo to język milionów ludzi i wcale nie jest taki straszny jak go malują!  
DSCF8246
Fot. Ewa Koziej